Jedzie…

Wędkarstwo karpiowe to chyba jedna z „najcięższych” gałęzi  pośród szerokiego wachlarzu związanego z technikami połowu ryb. Najczęstszym widokiem nad wodą jest bus wypakowany po brzegi sprzętem. Namioty, łóżka, krzesła, stojaki, odzież, kulki proteinowe, wędziska. Nie sposób tego wszystkiego wymienić. Co gorsza wszystko jest potrzebne, a auto z roku na rok wydaje się jakby mniejsze. Jednym z elementów  całej karpiowej układanki są sygnalizatory brań. Rzecz, która po ciężkiej pracy związanej z organizacją obozu, czy sondowaniem łowiska, daje komfort błogiego i spokojnego snu bez obawy związanej z przegapieniem brania. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby nie mieć ich nad wodą, choć zawsze można wrócić do nocnego czuwania przy wędce, tak jak było to przy nocnych zasiadkach z dziadkiem.  Ale chyba nie… wolę wygodne łóżeczko i sen przerwany głośnym budzikiem z centralki czy sygnalizatora.

Sygnalizator elektroniczny

Na rynku jest bardzo duży wybór produktów z tego segmentu. Każda z dużych firm karpiowych ma je w ofercie. No i tu pojawia się dylemat. Co zrobić dalej ? Na jakie się zdecydować ? Może zacznę od tych głośnych „zabawek” a więc sygnalizatorów elektronicznych. Z pewnością pierwszym krokiem, jaki powinniście wykonać, jest zasięgniecie opinii wśród kolegów, którzy łowią dłużej. Ja sam mam często takie telefony i staram się racjonalnie pomóc w tej sytuacji. Internet i fora karpiowe dają w miarę jasny obraz o danym produkcie. Nie sugerujcie się wysoką ceną czy znanym logo, choć nie zaprzeczę, że w niektórych przypadkach są to naprawdę ciekawe propozycje. Co powinno posiadać w swoim systemie takowe urządzenie. Podstawowe cechy to regulacja głośności , tonu – pozwala modulować dźwięk (rozróżniamy wtedy branie lewa-prawa wędka) oraz czułości. Ta ostatnia funkcja przyda się podczas chociażby intensywnego wiatru. Zmniejszając czułość ograniczymy „fałszywe brania”. Poza tym jest jeszcze kilka technicznych aspektów, na które warto zwrócić uwagę. Dobrze jest kiedy sygnał z sygnalizatora przekazywany jest na centralkę w skali 1:1, a więc jedno piknięcie sygnalizatora  to równocześnie jedno piknięcie na centralce. Kolejnym ważnym elementem jest wyjście na podświetlany swinger mechaniczny. Nie raz przy delikatnych braniach to właśnie on wskazuje rybę na haku, a kiedy jest noc z pewnością się przyda. Podświetlenie nocne sygnalizatora oraz diody pozycyjne z tyłu pomagają, kiedy nad wodą spotka nas gęsta mgła. Pamiętam sytuacje u czeskich kolegów, kiedy to wyskakując w nocy do brania powędrowałem z karpiem w siną dal. Nie myślałem będąc na pontonie i walcząc z rybą jak wrócę do brzegu. Kiedy ta była już w podbieraku wracając do brzegu wpłynąłem w żyłki na stanowisku oddalonym ponad 100 metrów od mojego. Nie muszę mówić chyba, jaki to miało oddźwięk.  A więc małe światełko w tylnej części sygnalizatora i po kłopocie. Ostatnią z opcji, która jest oferowana przez kilku producentów są „snagi”. Metalowe widełki które wkręcone w górną część sygnalizatora przydadzą się podczas łowienia do boku, czy przy skręconym hamulcu.

Jeśli już macie coś na oku, to niech to będzie set czyli opcja 2+1, 3+1, 4+1 . Powiem Wam że nie ma jak to komplet z centralką. Łowiąc na wodach PZW często wyciszam sygnalizatory do zera a lekko podkręcona  jest tylko centralka. Taki patent daje mi możliwość wędkowania w ciszy i spokoju bez gapiów za plecami. Dobrze jak całość spakowana jest w solidnej walizeczce transportowej. W końcu to elektronika.

Do sygnalizacyjnego kompletu potrzebny jest nam drugi partner nazywany swingerem lub hangerem. To podstawowy podział mechanicznych wskaźników brań. Swinger przyda się na większych zbiornikach i przy ekstremalnych warunkach pogodowych. Przez swą budowę jest mniej podatny na chociażby silne podmuchy wiatru. Jego konstrukcja oparta jest na metalowym ramieniu, po którym przesuwamy ciężarek . Kiedy znajduje się w przedniej części jest bardziej czuły. Przesunięcie go bliżej głowicy, w którą wpinamy żyłkę eliminuje „fałszywe” brania. Niektóre z nich posiadają dodatkowy naciąg mechaniczny oraz kabel który możemy wpiąć do sygnalizatora (nocne podświetlenie). Hanger z kolei to mniejszy i bardziej delikatny wskaźnik brań. Bardziej na parkowe małe i średnie wody. W tym przypadku to głowica  na łańcuszku. Prosty a zarazem skuteczny sygnalizator mechaniczny. Ciekawą alternatywą jest możliwość dołożenia dodatkowego obciążenia które znajduje się w komplecie lub opcja osobnego dokupienia. Przez to całość robi się nieco cięższa i jest mniej podatna na warunki pogodowe. Z pewnością bardziej czuły, ale nie tak uniwersalny jak swinger.

Kiedy mamy już to wszystko spięte i włączone pozostaje już tylko czekać.  Mam nadzieję, że tymi kilkoma radami najzwyczajniej w świecie pomogłem. Życzę Wam wszystkim, aby jak najczęściej budził Was ten karpiowy dzwonek, a w głowie kołatała myśl JEDZIE…

Wszystko gotowe… czekamy

Szeroki wybór sygnalizatorów brań znajdziecie w naszym sklepie: https://bit.ly/2Obmlt8

z karpiowym pozdrowieniem,

 Robert Adamski

Jest rybka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *